Strona główna
Powołanie
Porozmawiaj
Spotkanie z ...
Jednym słowem
Drzwi Otwarte
Krużganek zakonny
Śladami świętych
Moja modlitwa
Listy od Was
Warto przeczytać
Galeria Foto

-- Partnerzy portalu --

Wydawnictwo Sióstr Loretanek

Żywa Wiara

Misyjne Drogi

-- Polecamy --

Oaza - Ko¶ciół Domowy












Samolotem do Nieba

 Jednym słowem


 Lecę samolotem. Siedzę wygodnie w fotelu i patrzę jak za oknem mkną po niebie białe baranki chmur. Jest pięknie. Nagle otwierają się drzwi kabiny pilotów i pojawia się w nich kapitan samolotu. Przechodzi pomiędzy rzędami foteli i ... zatrzymuje się przy mnie. „Dzień dobry” – mówi. „Czy zechciałbyś usiąść za sterami samolotu?” – pyta. Spoglądam na niego z przerażeniem. „To chyba jakiś żart” – odpowiadam. „Pytam poważnie” – mówi kapitan – „Czy poprowadzisz nasz samolot?” Zdębiałem. Ten gość chyba jest niepoważny. Aby ostudzić szalone zapędy kapitana, odpowiadam: „Czy mam doprowadzić do katastrofy samolotu? Ja nie mam zielonego pojęcia jak się steruje czymś takim! Nikt mnie tego nie uczył.” Kapitan odchodzi, a ja oddycham z ulgą. „Wariat” – myślę sobie.

Jeszcze raz ...

Lecę samolotem, a za oknem przesuwają się puchate obłoczki chmur. Jest cudownie. Nagle ktoś podchodzi do mnie i pyta: „Czy potrafisz żyć?”. Osłupiałem. Spoglądam na jegomościa i bez chwili namysłu odpowiadam: „Oczywiście, to proste, przecież każdy to potrafi”. „Ale czy potrafisz dobrze żyć” – pyta dalej. „Nie widać? Przecież żyję, to proste, każdy to...” Nie dokończyłem. Bo czy każdy..., i czy ja wiem jak dobrze żyć? „Wariat” – chciałem pomyśleć, ale nie pomyślałem.

 Cel na horyzoncie
Każdy z nas leci swoim samolotem, jest jego kapitanem. Ale czy wie jak lecieć? Jak dotrzeć bezpiecznie do celu ? Często wydaje nam się, że wiemy jak żyć i że to my sami o tym decydujemy, ale tak naprawdę to podpatrujemy jak robią to inni. Sztuki „latania” uczą nas najpierw nasi rodzice i to oni są dla nas pierwszymi „instruktorami”. W miarę jak dorastamy pojawiają się inni, którzy próbują nas przekonać, że to właśnie oni znają „doskonały” przepis na życie, na szczęście...ale czy doskonały? Czy owe doskonałe przepisy na życie - mimo, iż na początku wyglądają fantastycznie - nie kończą się często katastrofą ?

 Kto mnie uczy „latać”? Komu oddaję w ręce stery mojego życia? Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy dolecę bezpiecznie do celu. No właśnie, a gdzie jest Cel? Przecież ten „lot”, ta podróż kiedyś się skończy. Wiemy o tym doskonale. Uświadamiamy to sobie szczególnie, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich - „pilotów”, którzy już zakończyli swój lot. Czy dolecieli do celu? Jaki mieli cel?

 „Niech leci sam...”
Są takie chwile w życiu, kiedy jak grom z nieba pojawiają się pytania, te najtrudniejsze. Pytania, na które nie odpowiada się bez namysłu - pytania, na które odpowiedzi szuka się często bardzo długo.

Po co żyję?
Jaki jest cel mojego życia?
Jak żyć, aby być szczęśliwym – do jakiego życia jestem powołany?
Co to znaczy „być szczęśliwym”?
Co oznacza słowo „sukces”?
Kto jest dla mnie autorytetem - wzorem, komu mogę bezgranicznie zaufać?

 Przed tymi pytaniami nie ma ucieczki. Można na nie nie odpowiadać, ale to tak, jakby zostawić stery samolotu mówiąc: „niech leci sam...”. Sam nie poleci, rozbije się na pierwszych skałach. Cóż więc robić, aby dolecieć szczęśliwie do celu? Jak prowadzić samolot swojego życia, aby „lądując” u jego kresu, móc powiedzieć: „Jestem szczęśliwy, dobrze wykorzystałem swoje życie, osiągnąłem upragniony cel”.

 Pilot na medal
Drugiego kwietnia 2005 roku płakał cały świat. Do Domu Ojca odchodził wielki Polak i wielki człowiek. Jan Paweł II kończył swe ziemskie życie w ramionach kochającego Ojca. Jaki był cel jego życia? Czy go osiągnął? Czy był szczęśliwy?

 Na placu Świętego Piotra w Rzymie żegnały go miliony ludzi z całego świata. Wierzący i niewierzący, wyznawcy innych religii, również ci, którzy nazywają siebie ateistami, czyli niewierzącymi w Boga (chociaż tak naprawdę każdy w coś wierzy). Odchodził człowiek, którego szanowali przywódcy państw – nawet ci, którzy walczą z religią w swoich krajach, opuszczał nas ktoś, kto rozpalił serca milionów ludzi na całym świecie. Ten, którego miłość odczuwali wszyscy, także ci, którzy nigdy nie spotkali go osobiście. Odchodził Ktoś Wielki...

 Kim był Jan Paweł II? Urodzony w Wadowicach, człowiek taki sam jak my. Dlaczego akurat on poruszył serca ludzi na całym świecie, serca ludzi różnych kultur, wyznań, narodowości? Można powiedzieć: „Pilot doskonały” – ten, który poznał tajemnicę szczęścia, szczęścia prawdziwego, którego pierwiastek jest ukryty w duszy każdego człowieka na ziemi – bo jak inaczej można wytłumaczyć to, że był bliski tak wielu ludziom... Komu zaufał? Kto nauczył go „latać”?

 Lądowanie w domu Ojca
Odpowiedź na to pytanie wbrew pozorom jest bardzo prosta. Jan Paweł II od początku swego życia zaufał Prawdziwej Miłości – Bogu, który jest miłością, Bogu, który z miłości stwarzając człowieka pragnie, aby był on szczęśliwy i to na zawsze, Bogu, który ofiarował swojego Syna Jezusa Chrystusa, aby zgładził nasze grzechy – błędy, które każdy popełnia podczas swego „lotu”. Dał też nam Maryję – nasz bezpieczny port - abyśmy mieli u kogo schronić się w chwilach, kiedy za oknem naszego samolotu nie widać „białych baranków” tylko ciemność i szalejącą burzę. Kochającą Matkę, do której zawsze możemy przyjść, tak zwyczajnie... Jan Paweł II oddał ster swego życia Jezusowi Chrystusowi to On go prowadził w radościach i cierpieniu jakiego doświadczał... i to jest pewne, wiedzą o tym wszyscy.

 Bóg nie zostawia nas samych w naszej ziemskiej podróży. Jest wśród nas ciągle obecny przez swego Syna – Jezusa Chrystusa. Na początku każdego tygodnia umacnia nas On swoim Ciałem podczas Eucharystii, która nie jest niczym innym jak bezpiecznym „portem”, w którym możemy wzmocnić nasze duchowe siły. Jezus pragnie, byśmy dotarli szczęśliwie do celu naszej podróży - królestwa wiecznej radości, do raju, do bram, w których przywita nas kochający Ojciec Bóg.

 Czekają tam na nas wszyscy nasi najbliżsi. Ci, którzy nigdy nie stracili z oczu celu swojej ziemskiej podróży – celu swojego „lotu”. Nie poddali się nawałnicom życia, wiedzieli jak żyć, zaufali Bogu i wylądowali szczęśliwie otrzymując medal z napisem „Pilot na medal – Święty”.

/8-12-2006/

 

Co o tym myślisz?

Masz pytania?
Chcesz porozmawiać?
Zobacz tu... 

Komentarze:

Cel tego LOTU jest jeden i wyłączny -ZBAWIĆ DUSZĘ SWOJĄ...

Robert, 2008-03-03

W naszej codzienności tak często zapominamy dokąd zmierzamy. Często zbaczmy na boczne drogi zamiast trzymać się wyznaczonego celu. Warto zatrzymać się sprawdzić czy dobrze idziemy, z kim idziemy i kto jest naszym drogowskazem. Warto, bo błądząc za dużo można stracić.

Antosia, 2007-02-24

Kilka dni temu swoja ziemska podroz zakonczyl nasz ukochany proboszcz ks.Andrzej B.Byl z nami ponad dwadziescia lat.Na Jego pogrzebie mimo deszczu,wiatru,sniegu...przybyly tlumy.To dowod jak bardzo ukochal swoich parafian,a oni Jego.Dzis dziekujemy Bogu za tak wspanialego Proboszcza i wielkiego Czlowieka.

doga, 2007-02-04

Dzięki! Tego mi było trzeba- takiego zatrzymania i zastanowienia. Ten tekst to treści, które powinny nam towarzyszyć każdego dnia - treści, o których zapominamy.

Ania, 2006-12-09



 
 strona główna

 „RÓŻANIEC” 2018
 „Szerokie są drzwi ubogiej chaty”
 Rekolekcje wakacyjne 2015
 Zapraszamy do Rabki-Zdrój po wypoczynek i zdrowie!
 Każdy dzień rekolekcji uczył mnie czegoś nowego
 Szkaplerz karmelitański
 Bł. Ojciec Hilary Januszewski
 Maryja - doskonały przykład naśladowania Jezusa
 Eliasz - życie w obecności Boga
 Gdy jestem z Toba, ziemia mnie nie cieszy
 MARIANIE
 Pamiętajmy o różańcu!
 Błogosławiony Antoni Leszczewicz
 Błogosławiony Jerzy Kaszyra
 Błogosławiony Jerzy Matulewicz
 Błogosławiony Stanisław Papczyński
Copyright (c) 2006-2015 Zakony.pl Konto w portalu  |  Zakony żeńskie  |  Zakony męskie  |  Podziel się ...  |  O portalu  |  Kontakt  |  Partnerzy