|
Koniec listopada 1539 – 44-letni Jan Cidade wraca do Grenady. Pierwsza próba służby ubogim zakończyła się niepowodzeniem: po porannej Mszy św., uzbierawszy w górach drzewa, nie potrafił opanować wstydu przed ludźmi, nie wszedł na plac Bibarrambla, oddał drwa ubogiej wdowie w zamian za żywność. Zawstydzony swym tchórzostwem, już następnego ranka, na Mszy św. wzywał pomocy Pana przeciw odradzającej się w nim miłości własnej. Tym razem, z pomocą łaski Bożej, pokonał wstyd i odzywającą się dumę, zniósł napotkane kpiny i szyderstwa ludzi, a zarobione ze sprzedaży drzewa pieniądze rozdał ubogim. I tak codziennie: wstawał wcześnie, uczestniczył we Mszy św., kilka razy dziennie adorował Pana w tabernakulum i w ciągu dnia poświęcał się ubogim, a cześć nocy spędzał na modlitwie. Rosnąca miłość do Chrystusa skłaniała go do coraz większego poświęcenia potrzebującym. W obecności Pana zastanawiał się nad sposobem udzielenia wszystkim nieszczęśliwym bardziej skutecznej pomocy. Jego regularność i wytrwałość, pobożność i cierpliwość stopniowo zjednały mu życzliwość dobroczyńców. Grudzień 1539 – przy ul. Lucena (koło targu rybnego) wynajmuje wolny piętrowy dom na I-szy swój szpital-przytułek (dobroczynny zakład), do którego napływa coraz więcej osób, także występnych nędzarzy, którzy nadużywali jego dobrodziejstw. Ponieważ ci ostatni byli powodem skarg i krytyki, o. Portillo nakazał stosować ograniczenia w ich przyjmowaniu, co na początku SJB uznał za zbyt surowe, ale za radą Jana z Avila posłuchał tego nakazu. Od wieczora do późnej nocy SJB żebrał na utrzymanie swych ubogich; przemierzając ulice Grenady wołał przejmującym głosem: „Bracia moi, na miłość Boga, czyńcie dobro samym sobie!” Z kolei podopiecznych prosił o modlitwę za swych dobroczyńców.
Styczeń 1540 – tzw. „obłóczyny” SJB: bp Don Sebastian Ramirez de Fuenleal, jeden z I-ch protektorów SJB, przekonał go do noszenia popielatego stroju i nowego imienia „Jan Boży”, którym już go określali mieszkańcy Grenady. Do 1546 r., przez 6 lat, SJB w swej posłudze korzysta z pomocy wolontariuszy i najemnych pracowników. Wśród nich na wyróżnienie zasługuje 30-letni Juan de Avila (nazywany przez SJB Angulo), który dołączył do SJB w 1544 roku i stał się jego nieodłącznym, wiernym i najbardziej zaufanym towarzyszem. Rok przed śmiercią SJB Angulo ożenił się, ale do końca swego życia (w 1583) pracował w szpitalu SJB, stając się dla bonifratrów wzorem współpracownika. Także niektóre miłosierne osoby z miasta w chwilach wolnych od pracy, jak też sprawniejsi spośród podopiecznych, pomagali mu w pielęgnowaniu chorych i zajęciach domowych. Na apel SJB, co dzień zjawiali się lekarze, by za darmo odwiedzać chorych. Ze szczególną uwagą troszczył się o pociechę duchową dla podopiecznych, sprowadzał gorliwych kapłanów. Chciał leczyć dusze, lecząc ciała; często powtarzał: „Przez ciała do dusz!”. Rok 1546 – do SJB dołączają kolejni stali towarzysze: Antoni Martin (25.03.1500 – 24.12.1553, następca SJB, założył szpital Miłości Bożej w Madrycie) i Piotr Velasco (+1569), nawróceni przez niego śmiertelnie nienawidzący się wrogowie; następnie Szymon z Avila (mieszczanin z Granady, który przez długi czas zniesławiał SJB) i Dominik Piola (skąpy bankier), także nawróceni przez SJB; uczynny Jan Garcia. SJB stawia swoim towarzyszom surowe wymagania (por. list LB). Zimą 1545/46 roku dach i budynek szpitala ulegają uszkodzeniu i wymagają naprawy, o którą zabiega SJB (por. list 1Ks).
<< 1 2 3 4 5 6 7 >>
|